Przemyślenia misjonarki Agnieszki na temat proszenia przez Ugandyjczyków o pomoc Polaków przez facebook

Posted on Updated on

Oto kopia przemyśleń misjonarki Agnieszki na temat proszenia przez Ugandyjczyków o pomoc Polaków przez facebook umieszczona na jej stronie. Uznajemy za cenne, aby wstawić też tutaj na naszej stronie tę informację.

„Do napisania tego postu zachęcił mnie mój mąż. Ja również nosiłam się z tą myślą jakiś czas, ale przyznam szczerze – trochę się obawiałam. Myślę jednak, że powinnam to zrobić przede wszystkim dlatego, że kocham Polskę oraz kocham Ugandę i chcę dla nas wszystkich jak najlepiej.
W ostatnim roku dostałam bardzo wiele wiadomości od ludzi, których nawet nie znam, a którzy znaleźli mnie dzięki swoim znajomym lub naszej stronie i proszą mnie o pomoc ponieważ są lub podejrzewają, że są oszukiwani przez Ugandyjczyków. Zazwyczaj jestem proszona o pojechanie do danego miejsca i sprawdzenie jak się sprawy mają. Często również ktoś chce bym porozmawiała z daną osobą, pastorem, lekarzem, właścicielem domu dziecka czy innej palcówki. Zazwyczaj wysłuchuję dłuższej historii o tym jak bardzo ktoś chciał pomóc oraz jak problematyczne to się obecnie staje. Jest mi zawsze bardzo smutno i z chęcią zamieniłabym się w Supermena by pomóc rozwiązać wszystkie te trudne sprawy. Niestety – nie mogę.

To, że jestem w Ugandzie nie oznacza, że wszędzie mam blisko oraz, że wszystkich znam. Czasami piszecie do mnie o miejscach oddalonych od naszego domu kilkaset kilometrów. W większości przypadków nie znam ludzi, którym pomagacie a nawet jeśli ich znam to nie mam żadnego prawa wtrącać się w ich sprawy. Nie jestem tutaj żadnym inspektorem i nikt nie dał mi prawa by robić inspekcje. Piszę to z bólem serca, ale taka jest prawda. To co mogę zrobić, to ostrzec Was i opisać mechanizm działania takich naciągaczy. Robię to by pomóc nie tylko Wam – Polakom, ale i mojej kochanej Ugandzie.

W Ugandzie prawie każdy chce mieć na FB jakiegoś „białego” znajomego. W momencie gdy ja lub ktoś inny akceptuje takie zaproszenie, owa osoba i jej znajomi mają dostęp do całej listy naszych znajomych. Następnie naciągacze zapraszają do swoich znajomych kolejne osoby i uzyskują dostęp do jeszcze większej ilości białych ludzi. W tym momencie rozpoczyna się polowanie. Jeśli zaakcentujecie taką osobę Wasza znajomość rozpocznie się naprawdę niewinnie. Nikt na wstępie nie będzie prosić Was o pieniądze. Zazwyczaj przez kilka tygodni wymieniacie uprzejme pozdrowienia oraz słuchacie ciekawych egzotycznych historii o Waszym nowym znajomym. Po jakimś czasie owa osoba wysyła Wam zdjęcie z grupką dzieci i dowiadujecie się, że są to sieroty a on, lub ona poświęca swoje życie by im pomóc. Następnie słyszycie kolejne historie o tym jak ciężko żyje się w Ugandzie lub o tym, że wczoraj w nocy dzieci poszły spać głodne ponieważ nie było pieniędzy, by zakupić dla nich jedzenie. Czasami również spotykacie biednego studenta, który opiekuje się swoim rodzeństwem a potrzebuje skończyć studia itp. Postanawiacie pomóc i prosicie o numer konta.

Mieszkam w Ugandzie przez prawie 5 lat i chcę Wam powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że 90% z tych ludzi to naciągacze. 😦 Mój mąż opowiadał mi wiele historii, w których przyjeżdżała grupa wolontariuszy a okoliczni księża lub pastorzy lub inny ludzie zbierali na szybko grupkę dzieci i udawali, że opiekują się sierotami. Sama spotkałam się z takimi sytuacjami. Jeśli tak łatwo oszukać kogoś kto przyjechał do Ugandy to pomyślcie jak łatwo oszukać ludzi, którzy nigdy tam nie byli! Zazwyczaj gdy taka oszukiwana osoba odkrywa oszustwo, rozpoczyna akcję pod tytułem „Ugandyjczycy to naciągacze”. Nie, oszuści są wszędzie – w Polsce jak i na całym świecie. Naszym obowiązkiem jest za to pomagać w mądry sposób.

Jeśli chcesz wspierać sieroty w jakimś biednym kraju to poszukaj proszę organizacji, która tam pracuje. Następnie sprawdź jej wiarygodność lub skorzystaj z pomocy osoby, która coś na ten temat wie. Nie dawajmy się naciągać ale również nie bądźmy znieczuleni. Pomaganie to wspaniała sprawa!”

Reklamy