Dzień: 22 listopada 2018

Wrażenia z pobytu Agnieszki i Macieja

Posted on Updated on

Od dłuższego czasu jesteśmy zainteresowani polską misją w Ugandzie i tym co Bóg tam czyni m.in. przez Piotra i Honoratę Wąsowskich. Wcześniej czytaliśmy jej książkę – wspomnienia z pierwszego wyjazdu do Ugandy „Aby do czegoś dojść trzeba wyruszyć w drogę.” To zachęciło nas do zaangażowania się w działalność misji przez „Adopcję na odległość”. Postanowiliśmy wspierać chłopca Solomona w jego edukacji.

W 2017 roku lub na początku 2018 roku Honorata spytała nas, czy nie chcielibyśmy pojechać do Ugandy. Mnie ten pomysł bardzo się spodobał, ale Agnieszka nie była do tego przekonana, później jednak stwierdziła, że zrobi tak, jak ja postanowiłem, mimo, że nie naciskałem. Zaraz później po tej decyzji miała potwierdzenie od Boga, że jest to właściwy kierunek. Między innymi na spotkaniu w Szczecinie pewna osoba podzieliła się wizją, w której widziała drzewa bananowe. Agnieszka była już w sercu gotowa na tę przygodę i zaczęliśmy przygotowania do wyjazdu.

W maju 2018 roku byliśmy na bardzo ważnym spotkaniu w Kaliszu przygotowującym wolontariuszy do wyjazdu. Mogliśmy się dowiedzieć od wykładowców – misjonarzy o różnych aspektach związanych z takimi wyjazdami: uwzględnienie różnic kulturowych, pracy w zespole misyjnym i różnych praktycznych rzeczach. Wcześniej zakupiliśmy bilety lotnicze, poddaliśmy się szczepieniom obowiązkowym i dodatkowym.

W dniu 16 lipca wylecieliśmy z Berlina i przez Doha w Katarze dotarliśmy na drugi dzień do Ugandy. W czasie naszego pobytu w Ugandzie mieszkaliśmy w domku w Bwenzi, a stamtąd wyruszaliśmy do Kaihury, Ngezi czy Misandiki. Okolica Kaihury przypomina mi ukształtowaniem terenu moje rodzinne strony – Beskid Średni (Makowski). Oczywiście wzgórza są pokryte głównie drzewami bananowca. To co najbardziej rzuciło nam się w oczy, jeśli chodzi o otoczenie, to czerwona – ceglana ziemia, jak na korcie tenisowym.

Niezwykle ważnym i podniosłym wydarzeniem, w którym mogliśmy uczestniczyć było rozdanie dyplomów pierwszym absolwentom szkoły „Gate of Hope”. Byliśmy bardzo wzruszeni i dumni, że mogliśmy reprezentować darczyńców z Polski. Bardzo poruszyła nas gościnność i wdzięczność ludzi, z którymi się spotykaliśmy. Przykładem może być wdowa z okolic Hakatomy, która podarowała naszej grupie koguta.

Najważniejsze i najbardziej zapadające w pamięć były spotkania z ludźmi, zarówno dorosłymi jak i dziećmi. Z naszego wyjazdu szczególnie zapamiętamy pobyt w sierocińcu Kaihurze, gdzie mogliśmy poświęcić trochę czasu tym porzuconym, czy w inny sposób osieroconym dzieciom.

Oczywiście najważniejszym punktem programu naszego wyjazdu było spotkanie z naszym przybranym synem Solomonem. Przedstawił nas swoim kolegom ze szkoły, oprowadził nas po klasowych pomieszczeniach, mogliśmy też porozmawiać. W tym czasie, kiedy go odwiedziliśmy, pisał próbną maturę. Niedawno dowiedzieliśmy się, że wypadł znakomicie i jesteśmy pewni, że jest na dobrej drodze, aby zostać, tak jak wybrał, inżynierem .

Podsumowując, chcielibyśmy wyrazić wielką wdzięczność Bogu, że mogliśmy tam być i widzieć Jego dzieła, których dokonuje przez wiernych Mu ludzi. Korzystając z okazji chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy modlili się za nas w czasie tego wyjazdu i pobytu.

Reklamy