Zachęcające świadectwa uczennic „Gate of Hope”

Posted on Updated on

Centrum Edukacji „Brama Nadziei” to dwuletnia szkoła zawodowa, w której oferujemy kurs nauczania przedszkolnego oraz kurs krawiectwa. Uczennice to najczęściej młode dziewczyny, często po trudnych przejściach, które w chrześcijańskiej atmosferze mają szansę przybliżyć się do Boga, usłyszeć Ewangelię oraz zdobyć wykształcenie, dzięki wsparciu finansowym sponsorów z Polski. Dziewczyny posiadające dzieci mają możliwość zamieszkania w Domu „Agape” i mogą liczyć na pomoc przy opiece nas dziećmi, w trakcie studiowania. Kahunde Judith, jedna z uczennic, opowiada swoją historię tak:

Kiedy byłam dzieckiem, wzięła mnie do domu moja ciocia, która była lokalną czarownicą-szamanką. Okazywała mi ona najwięcej troski z rodziny, bo zaplanowała sobie, że po jej śmierci ja zajmę jej miejsce w kręgu lokalnych szamanek. Kiedy w wieku 13 lat przyjęłam Jezusa jako mojego Zbawiciela, moje życie zaczęło się bardzo zmieniać na lepsze. Niestety ciocia nie przyjęła tej wiadomości dobrze i mnie znienawidziła. Przestała także płacić za moją szkołę i postanowiła poświęcić mnie w swoich rytuałach dla demonów. Od razu zaczęłam chorować i dopiero, kiedy wyjechałam z jej domu i poszłam prosić o modlitwę w kościele, zostałam uzdrowiona. Po tym wydarzeniu wróciłam do mojego domu. Pomagałam rodzicom opiekować się resztą rodzeństwa, wspólnie wybudowaliśmy gliniany dom, a ja poszłam do pracy. Próbowałam jeszcze czasem chodzić do szkoły, ale praca w fabryce herbaty zajmowała większość mojego czasu. Niestety i tak brakowało mi pieniędzy na czesne. Fakt ten wykorzystał jeden z nauczycieli, który kazał mi się z nim przespać, abym nie musiała płacić za czesne. Przez to zaszłam w ciążę i musiałam przerwać naukę. Po tym wszystkim nie sądziłam, że kiedykolwiek wrócę do szkoły i uda mi się ukończyć edukację. Moje życie skupione było na sprzedawaniu warzyw z ogrodu, żeby mieć pieniądze na życie i dla mojego synka oraz rodzeństwa. Kiedy jedna z cioć opowiedziała mi o możliwości nauki w „Gate of Hope”, powróciła mi nadzieja. Teraz dzięki pomocy sponsorom z Polski mogę zdobyć zawód i nie muszę się martwić tym, że moje dziecko i ja sama nie będziemy mieć, co jeść. Wierzę, że po tej szkole będę mogła znaleźć stałą pracę, a może kiedyś sama założę przedszkole i będę pomagać innym poszkodowanym dzieciom.

20190311_115255_HDR

Już po kilku latach od powstania, szkoła „Brama Nadziei” została uznana za najlepszą tego typu szkołę w regionie – z czego wszyscy wspierający z Polski mogą być niezwykle dumni. W 2018r. w tej szkole uczyło się około 90 uczennic, a w 2019 ta liczba zwiększyła się już ok.120 studentów. To, co szczególnie nas cieszy to fakt, że dziewczyny uczące się w tej szkole, otrzymują tam pomoc wierzących nauczycieli, którzy pełnią role nie tylko wychowawcze, ale też są dla tych uczennic przewodnikami we wzrastaniu w wierze. Kembabazi Kellen, jedna z uczennic tak pisze:

Nauka i pobyt w szkole „Gate of Hope” pomogły mi poradzić sobie z wieloma problemami, które miałam w swoim życiu. Byłam złamaną życiem dziewczyną, z dwójką dzieci, których ojcowie ich porzucili. Musiałam pracować nie tylko na wyżywienie dzieci, ale też pomagać reszcie mojej rodziny. W „Gate of Hope” sama doświadczyłam pocieszenia, pomocy, a przede wszystkim nadziei na to, że mogę jeszcze coś w życiu osiągnąć oraz że sobie poradzę i będę mogła ukończyć szkołę i wnosić dobro w życie innych ludzi. Czuję coraz bardziej z każdym dniem, że poznaję tam Boga i Jego dobre serce. Dziękuję moim sponsorom i wszystkim prowadzącym tę szkołę za całą wykonywaną tam pracę.

Dla wielu dziewcząt nie ma innej alternatywy, niż ta szkoła, dlatego że po prostu nie stać ich na opłaty związane z edukacją. Oto co o swojej sytuacji finansowej pisze Kansiime Stella:

Urodziłam się w 1999 roku, ale nigdy nie poznałam moich rodziców. Oboje zmarli, gdy byłam jeszcze mała, więc wzięła mnie pod opiekę ciocia. Posyłała mnie do szkoły, ale tylko do szóstej klasy, później powiedziała, że nie ma już pieniędzy na moje czesne, więc musiałam opuścić szkołę i pójść do pracy. Niedługo potem nawróciłam się i poszłam do kościoła, który starał się wspierać mnie finansowo, żebym mogła jeszcze chodzić do szkoły, ale i tak musiałam dodatkowo pracować, sprzedając naleśniki. Dużo czasu się wtedy modliłam o jakąś zmianę w moim życiu. Dowiedziałam się wtedy o szkole „Gate of Hope” i zapisałam się na kurs nauczania przedszkolnego. To była niesamowita Boża odpowiedź na moje modlitwy! Dziękuję moim sponsorom za to, że mogę teraz się rozwijać i dalej uczyć, by kiedyś uczyć też innych potrzebujących.

Reklamy