Happy – po polsku „szczęśliwy”

Posted on Updated on

Mężczyzna o imionach ALINAITWE HAPPY przyszedł do nas w kwietniu podczas rozdawania paczek dla kierowców boda-boda. Powiedział: „Przyszedłem błagać o jedzenie i pomoc.”… Podczas rozmowy dowiedzieliśmy się, że mężczyzna stracił rodziców jako niemowlę i nigdy nie chodził do szkoły – jako kilkulatek musiał sam troszczyć się o siebie. Przed pandemią robił chapati (rodzaj ugandyjskich placków podobnych do naleśników) i sprzedawał je komuś, kto prowadził gastronomię. Teraz jednak jest to zabronione, a więc stracił jedyne źródło utrzymania swojej rodziny (ma żonę i córeczkę). Ich sytuacja jest bardzo trudna – jedzą tylko to, co uda im się zdobyć od innych. Nie mają ani kawałka ziemi, którą mogliby uprawiać. Mieszkają w wynajmowanym pokoju, za który nie są w stanie zapłacić już od 3 miesięcy 80 tys. szylingów (około 90 zł).

Happy chciałby prowadzić własną gastronomię, natomiast jego żona jest fryzjerką i marzy o zakładzie fryzjerskim. Niestety, do tej pory nie udało im się zrealizować tych marzeń – główną przeszkodą jest brak pieniędzy. Nie jest to jednak jedyny problem…

Kilka lat temu, podczas gry w piłkę nożną, Happy miał kontuzję. Spędził 3 miesiące w szpitalu, ale nie wyleczono go. Od tamtej pory ten guz na nodze powiększa się i boli. Na operację jego wycięcia potrzeba co najmniej 6 milionów szylingów (około 7 tysięcy zł), których ani on, ani jego rodzina nie ma. Oczywiście daliśmy mu zapas jedzenia, ale nie mamy takich pieniędzy, by opłacić operację i leczenie. Może kogoś z Was poruszy ta potrzeba i przekaże pieniądze na jego leczenie?

Bardzo prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem LECZENIE UBOGICH W UGANDZIE – ALINAITWE HAPPY. Razem możemy pomóc sprawić, żeby Happy żył bez bólu, mógł normalnie pracować i nie martwił się o zaspokojenie podstawowych potrzeb swojej rodziny – po prostu BYŁ SZCZĘŚLIWY.