Day: 10 października 2020

Mała dziewczynka – duży problem

Posted on Updated on

Nie ma nic gorszego dla matki niż bezsilne patrzenie na chorobę dziecka.

Co robimy, kiedy nasze dziecko jest chore? W normalnych warunkach (czyli do marca 2020) dzwoniliśmy do ośrodka i umawialiśmy się na wizytę (teraz sprawa się trochę skomplikowała, ale chodzi o ideę). Dostawaliśmy receptę, szliśmy do apteki, żeby wykupić leki, podawaliśmy je dziecku i tyle. Jeśli sprawa była bardziej skomplikowana i wymagała dalszych konsultacji, dostawaliśmy skierowanie i diagnozowaliśmy dziecko dalej (po dłuższym lub krótszym oczekiwaniu, ale jednak do diagnozy dochodziło). Potem dziecko było leczone, czasami nawet operowane. Jeśli leczenie było za granicą i okropnie drogie, uruchamialiśmy wszystkie możliwe kontakty, media społecznościowe, organizowaliśmy eventy, licytacje i przeróżne zbiórki pieniędzy – przecież chodzi o zdrowie i życie naszego dziecka! Robimy ABSOLUTNIE WSZYSTKO.

A co, jeśli ABSOLUTNIE WSZYSTKO = NIC? I to wcale nie dlatego, że lekarze nie wiedzą, jak leczyć, bo przypadek jest tak trudny, że nie umieją sobie z nim poradzić i rozkładają ręce… Ani też nie z tego powodu nie robisz nic, że po prostu ci się nie chce i nie interesuje cię los twojego dziecka. Od dawna wiesz, że coś jest nie tak i trzeba iść do lekarza, ale:

  1. mieszkasz w wiosce, która od lekarza jest oddalona kilkadziesiąt kilometrów (OK, można jakoś dojechać, w najgorszym razie wziąć dziecko na plecy i przejść),
  2. służba zdrowia jest w 100% płatna – nikt cię nie przyjmie, jak pokażesz dowód czy kartę NFZ, a nie masz pieniędzy,
  3. nie masz pieniędzy, ponieważ nie pracujesz nie dlatego, że czekasz na socjal (bo tam, gdzie żyjesz socjal nie istnieje), ale jesteś samotną matką z kilkorgiem dzieci i nie masz opiekunki, która zajmie się nimi, kiedy ty pracujesz,
  4. nie możesz pracować również wtedy, kiedy dzieci są w szkole/ przedszkolu, bo nie masz pieniędzy, żeby je tam posłać – tak, wszystkie szkoły i przedszkola też są płatne,
  5. jedyne, co znajdujesz, to kopanie na polach sąsiadów za 5 zł dziennie lub za trochę jedzenia,
  6. nie masz znajomych, do których pójdziesz pożyczyć pieniądze na tę wizytę u lekarza, bo oni w życiu takich pieniędzy na oczy nie widzieli, a może nawet nie pomyśleli, że tyle można mieć,
  7. nie masz kontaktów na facebooku, do których piszesz o dramatycznej sytuacji, bo nie masz facebooka, internetu ani nawet telefonu…

Co więc robisz??? Przez 5 lat patrzysz na cierpienie swojego dziecka i myślisz, że nie możesz zrobić nic, żeby mu pomóc. 

Poniżej filmik o 5-letniej Agnes i jej mamie. 

Dziewczynka nigdy nie była u lekarza. A może tę narośl da się operować i Agnes będzie mogła normalnie żyć – bez wytykania palcami… Ale to kosztuje… A mama Agnes nie ma pieniędzy…

Jeśli ktoś chciałby dać Agnes szansę na diagnozę, prosimy o wpłaty na konto

Wielkopolskie Stowarzyszenie Edukacyjne
Os. Wichrowe Wzgórze 10/17
61-674 Poznań
58 1020 4027 0000 1902 0473 7880

z tytułem: „LECZENIE AGNES”.

Bardzo dziękujemy 🙂