Aktualności

Gorret Kugonza Amooti – kobieta niezwykła

Posted on Updated on

W Ugandzie, tak jak i w Polsce, są ludzie, którzy idą przez życie, skupiając się na rozwiązywaniu własnych problemów. Ale jak się dobrze poszuka, można znaleźć również takich, którzy całym swoim życiem służą innym. Do takich właśnie niezwykłych ludzi należy Gorret Kugonza Amooti. Będąc w Ugandzie, miałam ogromny przywilej ją poznać 🙂

W wiosce Misandika znajduje się przedszkole i szkoła podstawowa, w której uczy się ponad 200 dzieci oraz internat, który dla części dzieciaków jest sierocińcem, bo nie mają się gdzie podziać. Prowadzi je Gorret. Ludzie przyprowadzają do niej dzieci wyrzucone z domu, sieroty źle traktowane przez krewnych albo po prostu Bóg ją posyła do jakiejś wioski z informacją, że jest tam dziecko, które potrzebuje jej pomocy i daje jej dokładny opis, jak dziecko wygląda. Niesamowite!

Oprowadzając nas po terenie całego ośrodka, Gorret pokazała nam m.in. kuchnię, w której siedziała drobniuteńka kobieta, Katusabe Maureen. Jakiś czas temu zmarł jej mąż, więc przeprowadziła się z czwórką dzieci do swoich rodziców. Po 3 miesiącach ojciec ją wyrzucił, bo i córka i wnuki mu przeszkadzały. Kobieta nie miała dokąd pójść. Przygarnęła ją Gorret, dała im miejsce do spania, dzieci chodzą do przedszkola i szkoły, a Maureen pomaga w kuchni. Swoją opowieść Gorret zakończyła słowami: „Tutaj nikomu nie będą przeszkadzać, bo tutaj jest miejsce dla każdego, kto go potrzebuje.”. To właśnie cała Gorret.

Gorret w swojej służbie nie może liczyć na wsparcie ze strony państwa, bo ono nie troszczy się o tego typu instytucje. Ugandyjski standard: potrzeba goni potrzebę, nie przybywa pieniędzy, ale za to ciągle przybywa potrzebujących. Pomagają m.in. Polacy poprzez organizację „Gate of Hope”. Gorret musi być bardzo przedsiębiorcza, aby podołać wielu wyzwaniom finansowym. Chciałaby założyć sklep i salon fryzjerski, które pozwoliłyby na częściowe finansowanie potrzeb domu dziecka i szkoły. Na realizację tego przedsięwzięcia potrzebuje ok. 12 tysięcy zł. Chcielibyśmy – z Waszym udziałem – wspomóc ten projekt 🙂 Jeżeli macie ochotę dołożyć swoją cegiełkę do realizacji pomysłu Gorret, prosimy o wpłaty na konto:

Wielkopolskie Stowarzyszenie Edukacyjne
Os. Wichrowe Wzgórze 10/17
61-674 Poznań
58 1020 4027 0000 1902 0473 7880

z tytułem „WSPARCIE GORRET KUGONZA W UGANDZIE”.

Bardzo dziękujemy,

Tatiana Rosińska.

„Mam syna, z którym się jeszcze nie spotkałem…”

Posted on Updated on

Czym jest „Adopcja na odległość”?

Na czym formalnie polega, pod kątem organizacyjnym, opisujemy TUTAJ. Jednak, jeśli chcecie przeczytać czym jest dla kogoś, kto stoi po drugiej stronie, Macieja Mazurka, który wraz z żoną podjął się zostania „rodzicem na odległość”, bardzo polecamy 🙂

Mam syna, z którym się jeszcze nie spotkałem

Pomoc medyczna dla ubogich

Posted on Updated on

Ostatnie tygodnie przyniosły dużo dobrych wiadomości: kilkoro kolejnych dzieci i dorosłych mogło przejść badania, operacje i otrzymać leki, dzięki pomocy, którą darczyńcy z Polski przesyłają.

Każda z tych historii jest przejmująca, ale jednak kończą się pozytywnie przez możliwość uzyskania leczenia. Nie możemy pomóc wszystkim, ale przecież KOMUŚ wspólnie możemy pomóc!

Opieka medyczna jest w Ugandzie pełnopłatna. Kiedy ktoś nie ma pieniędzy, żyje w bólu, kalectwie i ograniczeniach, jak ta pani, która od 7 lat nie chodziła do toalety, ale załatwiała się przez dziurę w brzuchu.

Trudno sobie wyobrazić ból i upokorzenie, w jakich żyła. Rodzina i sąsiedzi się od niej odwrócili z obrzydzeniem. Jednak Bóg jej nie zapomniał i przysłał Polaków, którzy sfinansowali jej leczenie. Radość tej kobiety z możliwości pójścia do toalety po 7 latach była przeogromna.

Nadal jest wiele osób oczekujących na leczenie i operację. Jeśli ktoś ma pragnienie ulżyć komuś w Ugandzie w cierpieniu, to prosimy o wpłaty z dopiskiem LECZENIE UBOGICH W UGANDZIE

Na ratunek powodzianom w Ntoroko

Posted on Updated on

Wasze darowizny umożliwiły pomoc dla powodzian w Ntoroko. Zakupiliśmy 30 plandek na tymczasowe domostwa dla 30 rodzin, które utraciły dach nad głową. Ludzie koczują, stłoczeni w szkołach lub kościołach. Stracili dorobek życia. Potrzebują koców, moskitier, żywności, itp. Razem możemy odnowić ich nadzieję i okazać praktyczną miłość.

2Kor 9:12-14: „Posługiwanie bowiem tej sprawie społecznej nie tylko uzupełnia to, na co nie stać świętych, lecz obfituje w liczne dziękczynienia składane Bogu. Ci, którzy oddają się tej posłudze, wielbią Boga za to, żeście posłuszni w wyznawaniu Ewangelii Chrystusa, a w prostocie stanowicie jedno z nimi i ze wszystkimi. A w swych modlitwach za was okazują wam miłość z powodu przebogatej w Was łaski Boga.”

Jeśli ktoś chciałby wesprzeć powodzian, prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem POMOC DLA POWODZIAN W UGANDZIE. Bardzo dziękujemy.

NR KONTA:

Wielkopolskie Stowarzyszenie Edukacyjne
Os. Wichrowe Wzgórze 10/17
61-674 Poznań
58 1020 4027 0000 1902 0473 7880

Happy – po polsku „szczęśliwy”

Posted on Updated on

Mężczyzna o imionach ALINAITWE HAPPY przyszedł do nas w kwietniu podczas rozdawania paczek dla kierowców boda-boda. Powiedział: „Przyszedłem błagać o jedzenie i pomoc.”… Podczas rozmowy dowiedzieliśmy się, że mężczyzna stracił rodziców jako niemowlę i nigdy nie chodził do szkoły – jako kilkulatek musiał sam troszczyć się o siebie. Przed pandemią robił chapati (rodzaj ugandyjskich placków podobnych do naleśników) i sprzedawał je komuś, kto prowadził gastronomię. Teraz jednak jest to zabronione, a więc stracił jedyne źródło utrzymania swojej rodziny (ma żonę i córeczkę). Ich sytuacja jest bardzo trudna – jedzą tylko to, co uda im się zdobyć od innych. Nie mają ani kawałka ziemi, którą mogliby uprawiać. Mieszkają w wynajmowanym pokoju, za który nie są w stanie zapłacić już od 3 miesięcy 80 tys. szylingów (około 90 zł).

Happy chciałby prowadzić własną gastronomię, natomiast jego żona jest fryzjerką i marzy o zakładzie fryzjerskim. Niestety, do tej pory nie udało im się zrealizować tych marzeń – główną przeszkodą jest brak pieniędzy. Nie jest to jednak jedyny problem…

Kilka lat temu, podczas gry w piłkę nożną, Happy miał kontuzję. Spędził 3 miesiące w szpitalu, ale nie wyleczono go. Od tamtej pory ten guz na nodze powiększa się i boli. Na operację jego wycięcia potrzeba co najmniej 6 milionów szylingów (około 7 tysięcy zł), których ani on, ani jego rodzina nie ma. Oczywiście daliśmy mu zapas jedzenia, ale nie mamy takich pieniędzy, by opłacić operację i leczenie. Może kogoś z Was poruszy ta potrzeba i przekaże pieniądze na jego leczenie?

Bardzo prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem LECZENIE UBOGICH W UGANDZIE – ALINAITWE HAPPY. Razem możemy pomóc sprawić, żeby Happy żył bez bólu, mógł normalnie pracować i nie martwił się o zaspokojenie podstawowych potrzeb swojej rodziny – po prostu BYŁ SZCZĘŚLIWY.

Wsparcie sponsorowanych dzieci i ich rodzin

Posted on Updated on

Rozpoczęliśmy kolejny etap pomocy rodzinom dzieci sponsorowanych w ramach projektu „Adopcja na odległość”. Ponieważ dzieci nadal nie mogą chodzić do szkoły, pieniądze wpłacane przez Was przeznaczamy obecnie na celową pomoc im i ich rodzinom.

Podczas poprzednich wizyt, kiedy rozwoziliśmy im żywność, nasi pracownicy zauważyli, że ogromna większość dzieci nie ma łóżka – śpią albo na macie na klepisku, albo na starym cienkim materacu. Bardzo często nie mają moskitier, przez co częściej chorują na malarię. Zaopatrujemy je więc w łóżka, nowe materace, koce, pościel, moskitiery i inne potrzebne rzeczy. Zawozimy oczywiście też zapas żywności.

Ponieważ dzieci mieszkają na wsiach, niektóre w miejscach, gdzie nie da się dojechać samochodem, wymaga to pewnej pomysłowości. Ale nasi pracownicy dają radę 🙂

 

Adopcja Rodzin

Posted on Updated on

Od początku lipca w ramach „Adopcji Rodzin” ruszyliśmy z dalszym zaopatrzeniem rodzin, opisanych w zakładce Dystrybucja żywności w sposób celowy, bazując na wcześniejszym wywiadzie.

W ramach „Adopcji rodzin” pomagamy konkretnej rodzinie w uzyskaniu stabilności i źródła dochodu dla rodziny. Na początku zaopatrujemy rodziny w niezbędne rzeczy jak jedzenie, odzież, materace do spania, pościel, koce, leki, artykuły codziennego użytku, naprawa domu, zapłata czynszu, dzierżawa działki rolniczej, itp.

Następnie mając relację z rodziną, staramy się rozpoznać talenty, możliwości i zdolności w oparciu o które, będziemy mogli pomóc im w przyszłości stworzyć źródło dochodu. Modlimy się też z tą rodziną i dzielimy się z nimi Bożą miłością, zachęcając do zaufania Bogu w ich beznadziejnej sytuacji. Wszystkie rodziny z tego programu, żyją w skrajnym ubóstwie. Mamy takie marzenie, aby wspólnie wynieść ich poza obszar skrajnego ubóstwa.

Nadal zachęcamy do wyboru Rodziny i włączenie się w tego rodzaju praktyczną pomoc. Razem możemy pomóc im odzyskać nadzieję, poczucie wartości i uzdolnić ich do samodzielnego zatroszczenia się o swoją rodzinę. Tu można przeczytać REGULAMIN „ADOPCJI RODZIN”

W celu uzyskania więcej informacji, prosimy o pisanie na maila: misje@wse.org.pl

Margaret – bezdomna mama z szóstką dzieci

Posted on Updated on

Podczas naszej pracy spotykamy wielu ludzi w potrzebie. Dzisiaj trafiliśmy na Margaret – jej sytuacja wymaga natychmiastowej pomocy.

Kakyo Margaret ma 29 lat, sześcioro dzieci (15, 12, 9, 6, 6 i 2 lata) i jest bezdomna. Pewnego dnia mąż zniknął i została sama, bez pieniędzy. Jakiś czas mieszkała u rodziny, ale rodzina ją wyrzuciła, bo przeszkadzały im dzieci. Najstarsza córka została z babcią. Kobieta jakiś czas tułała się z dziećmi, potem udało jej się wynająć pokój. Warunki w jakich mieszkają są straszne. Śpią na klepisku – bez materaca, koców i pościeli.

Margaret pracuje za 5 tysięcy szylingów (ok. 6 zł) dziennie na plantacji herbaty. Kiedy ona jest w pracy, dziećmi zajmuje się 12-letnia córka. Ona przygotowuje jedyny posiłek, jaki w ciągu dnia jedzą – kasawę. Gotuje na pożyczonej patelni, jedzą na pożyczonych talerzach. Po prostu nie mają nic…

Potrzebują właściwie wszystkiego: odzieży (ok. 200 zł), ręczników (ok. 50 zł), łóżka (3-piętrowe łóżko, a tylko takie ma szansę zmieścić się w tym maleńkim pokoiku, kosztuje ok. 300 zł), materacy (ok. 300 zł), pościeli i koców (ok. 150 zł), garnków, palnika do gotowania, talerzy i sztućców (ok. 150 zł), uregulowania 3-miesięcznej zaległości za czynsz (ok. 50 zł)…

Takich rodzin, jak rodzina Margaret, jest wiele w Ugandzie. Nie jesteśmy w stanie zmienić całego świata, ale dzięki Waszej pomocy możemy zmieniać cały świat konkretnych ludzi. I za to bardzo Wam dziękujemy.

Jeśli chcecie zmienić świat Margaret i jej dzieci, prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem POMOC DLA KAKYO MARGARET.

Szkoła umiejętności w Kidoomi

Posted on Updated on

W połączeniu z projektem Farmy Edukacyjnej powstaje już w wiosce Kidoomi szkoła praktycznych umiejętności dla młodzieży i dorosłych. W tym pięknym murowanym budynku będą znajdować się m.in. następujące klasy: krawiectwa, fryzjerstwa, rękodzieła, piekarsko-cukiernicza oraz inne.

Natomiast na Farmie już rozpoczął się dla mężczyzn kurs nauki wyrabiania cegieł i własna produkcja cegieł.

Samochód dla misji

Posted on Updated on

Od jakiegoś czasu dojrzewała w nas myśl, że przydałby się w naszej misji samochód osobowy z napędem na 4 koła. Od ponad 2 lat jeździmy po Ugandzie busem z napędem na przód, który naprawdę bardzo dzielnie nam służy i dojeżdżaliśmy nim w miejsca, gdzie nie podejrzewaliśmy nawet, że takim autem można dojechać! Ale niestety nawet on ma swoje ograniczenia 😦 Wystarczy, że porządnie popada przez pół godziny i nie jesteśmy w stanie się ruszyć, bo grozi to ugrzęźnięciem w błocie na nieutwardzonych dziurawych drogach, którymi poruszamy się na co dzień.

Teraz podczas pandemii, mając wiele nowych projektów i zadań, które realizujemy, aby chociaż odrobinę pomóc tutejszym ludziom w obliczu dramatycznych skutków wprowadzonych obostrzeń, widzimy jak bardzo przydałby się samochód 4×4.

Ludzie, do których docieramy z pomocą, bardzo często mieszkają w buszu, w takich miejscach, gdzie nie da się dojechać naszym busem. Musimy wtedy wynajmować inne auto lub boda-boda (taksówki motorowe), co znacznie podnosi koszty i wydłuża czas dotarcia do potrzebujących.

Dlatego zwracamy się do Was z ogromną prośbą o wsparcie zakupu takiego samochodu. Koszt to ok. 30 tysięcy zł – niestety, mimo bardzo niskich zarobków w Ugandzie, samochody wcale nie są tutaj tańsze niż w Polsce 😦 Taki samochód znacznie ułatwiłby nam pracę i umożliwiłby dotarcie do większej ilości potrzebujących z pomocą. Będziemy bardzo wdzięczni za takie wsparcie naszych działań tutaj. Wpłat na ten cel prosimy dokonywać na konto

Wielkopolskie Stowarzyszenie Edukacyjne
Os. Wichrowe Wzgórze 10/17
61-674 Poznań
58 1020 4027 0000 1902 0473 7880

z dopiskiem SAMOCHÓD MISYJNY. Bardzo dziękujemy.