Aktualności

Podziękowanie za kalosze i płaszczyki przeciwdeszczowe

Posted on Updated on

Dziękujemy bardzo kobietom z Oleśnickiego Forum Kobiet za przeprowadzenie akcji „Oddaj ciucha dla malucha” i uzbieranie środków na zakup kaloszy i płaszczy przeciwdeszczowych dla ubogich dzieci w Ugandzie!

Dzieci chodzą pieszo do szkoły po kilka kilometrów w jedną stronę. W porze deszczowej wiele dzieci nie przychodzi do szkoły na czas, lub przychodzi przemoczonymi. Kaloszki i płaszczyki są wspaniałym rozwiązaniem w tej sytuacji.

Reklamy

Książki do szkolnej biblioteki

Posted on Updated on

Pół roku temu wzięliśmy udział w konkursie organizacji Speaking Volumes, aby otrzymać wartościowe książki do szkolnej biblioteki, która zawierała do tej pory niewiele książek.

Cenne książki w końcu dotarły do Ugandy. Cieszymy się z poszerzenia zasobów biblioteki, będąc wdzięczni za otrzymanie tego grantu.

Refleksje Daniela z pobytu w Ugandzie

Posted on Updated on

Podczas pobytu doświadczyłem wielu nowych rzeczy, które nauczyły mnie czegoś innego, niż to z czym mogłem się spotkać do tej pory. Na przykład ruch drogowy, który jest intuicyjny i ma tylko pozorne zasady poruszania się. Inne jedzenie, o którym nigdy nie słyszałem i jest smaczne. Kultura, która wymaga ode mnie podporządkowania i pokory w niektórych sytuacjach.

Ciężkie jest to, iż ludzie wiążą z tobą swoje nadzieje na zmianę swojego życia w sferze materialnej. Można odczuć miłość, która jest przekazywana od dzieci, które nie mają do kogo zwrócić się z tą miłością. Prowadząc zabawy z dziećmi, widziałem duże zaangażowanie ze strony dzieci i wielką wdzięczność z nawet małego podarunku, który mogłem im dać.

Przyjeżdżając do Ugandy na wolontariat można we własnym zakresie zadecydować, co chciałoby się robić, do czego mamy obdarowania i talenty, aby w ten sposób pomóc innym ludziom czasem w trudnych sytuacjach.

Prowadząc różnorodne aktywności takie jak: budowa boiska do siatkówki w jednej ze szkół, organizowanie zajęć ruchowych dla uczniów szkół podstawowych lub prowadzenie spotkań dla szkoły średniej w czasie, w którym mogliśmy szczerze porozmawiać o trudnych sytuacjach i jednocześnie poznać się bliżej (uczniowie zasypywali nas mnóstwem różnorodnych pytań tj. jak mogą się dostać do Polski, jak wygląda nasza kultura i wiele innych…). Mogłem liczyć, że ludzie zobaczą we mnie charakter prawdziwego Chrystusa, o którym dużo tam mówiłem.

Byłem na dwóch akcjach ewangelizacyjnych – jedna trwała trzy dni, druga zaś tydzień. Chodząc „od drzwi do drzwi”, zachęcaliśmy tubylców do skupienia się na rzeczach niebieskich, rezygnując jednocześnie z ziemskich. Przy dużych brakach materialnych których doświadczają, czasem trudno jest skierować ich uwagę na poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do Boga. W trakcie misji tygodniowej mieliśmy chrzest, w którym siedem osób brało udział. Jest to wielki zaszczyt widzieć osoby, które decydują się iść za Jezusem i mu służyć.

Wracając do Polski, zacząłem myśleć nieco w inny sposób, niż do tej pory i wiem, że jest to coś konstruktywnego w moim życiu i ja też zostałem pobłogosławiony tym wyjazdem.

Chistopher dziękuje za wsparcie z Polski

Posted on Updated on

Krótka historia chłopaka, który dzięki pomocy z Polski może kontynuować swoją edukację

Wywiad z jedną z uczestniczek projektu „biznes dla ubogich”

Posted on Updated on

Uczestniczka szkolenia na temat małego biznesu dzieli się swoimi wrażeniami w związku z pomocą otrzymaną od darczyńców z Polski. Dziękuje za wsparcie dla ludzi z rolniczych regionów Ugandy.

Przemyślenia misjonarki Agnieszki na temat proszenia przez Ugandyjczyków o pomoc Polaków przez facebook

Posted on Updated on

Oto kopia przemyśleń misjonarki Agnieszki na temat proszenia przez Ugandyjczyków o pomoc Polaków przez facebook umieszczona na jej stronie. Uznajemy za cenne, aby wstawić też tutaj na naszej stronie tę informację.

„Do napisania tego postu zachęcił mnie mój mąż. Ja również nosiłam się z tą myślą jakiś czas, ale przyznam szczerze – trochę się obawiałam. Myślę jednak, że powinnam to zrobić przede wszystkim dlatego, że kocham Polskę oraz kocham Ugandę i chcę dla nas wszystkich jak najlepiej.
W ostatnim roku dostałam bardzo wiele wiadomości od ludzi, których nawet nie znam, a którzy znaleźli mnie dzięki swoim znajomym lub naszej stronie i proszą mnie o pomoc ponieważ są lub podejrzewają, że są oszukiwani przez Ugandyjczyków. Zazwyczaj jestem proszona o pojechanie do danego miejsca i sprawdzenie jak się sprawy mają. Często również ktoś chce bym porozmawiała z daną osobą, pastorem, lekarzem, właścicielem domu dziecka czy innej palcówki. Zazwyczaj wysłuchuję dłuższej historii o tym jak bardzo ktoś chciał pomóc oraz jak problematyczne to się obecnie staje. Jest mi zawsze bardzo smutno i z chęcią zamieniłabym się w Supermena by pomóc rozwiązać wszystkie te trudne sprawy. Niestety – nie mogę.

To, że jestem w Ugandzie nie oznacza, że wszędzie mam blisko oraz, że wszystkich znam. Czasami piszecie do mnie o miejscach oddalonych od naszego domu kilkaset kilometrów. W większości przypadków nie znam ludzi, którym pomagacie a nawet jeśli ich znam to nie mam żadnego prawa wtrącać się w ich sprawy. Nie jestem tutaj żadnym inspektorem i nikt nie dał mi prawa by robić inspekcje. Piszę to z bólem serca, ale taka jest prawda. To co mogę zrobić, to ostrzec Was i opisać mechanizm działania takich naciągaczy. Robię to by pomóc nie tylko Wam – Polakom, ale i mojej kochanej Ugandzie.

W Ugandzie prawie każdy chce mieć na FB jakiegoś „białego” znajomego. W momencie gdy ja lub ktoś inny akceptuje takie zaproszenie, owa osoba i jej znajomi mają dostęp do całej listy naszych znajomych. Następnie naciągacze zapraszają do swoich znajomych kolejne osoby i uzyskują dostęp do jeszcze większej ilości białych ludzi. W tym momencie rozpoczyna się polowanie. Jeśli zaakcentujecie taką osobę Wasza znajomość rozpocznie się naprawdę niewinnie. Nikt na wstępie nie będzie prosić Was o pieniądze. Zazwyczaj przez kilka tygodni wymieniacie uprzejme pozdrowienia oraz słuchacie ciekawych egzotycznych historii o Waszym nowym znajomym. Po jakimś czasie owa osoba wysyła Wam zdjęcie z grupką dzieci i dowiadujecie się, że są to sieroty a on, lub ona poświęca swoje życie by im pomóc. Następnie słyszycie kolejne historie o tym jak ciężko żyje się w Ugandzie lub o tym, że wczoraj w nocy dzieci poszły spać głodne ponieważ nie było pieniędzy, by zakupić dla nich jedzenie. Czasami również spotykacie biednego studenta, który opiekuje się swoim rodzeństwem a potrzebuje skończyć studia itp. Postanawiacie pomóc i prosicie o numer konta.

Mieszkam w Ugandzie przez prawie 5 lat i chcę Wam powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że 90% z tych ludzi to naciągacze. 😦 Mój mąż opowiadał mi wiele historii, w których przyjeżdżała grupa wolontariuszy a okoliczni księża lub pastorzy lub inny ludzie zbierali na szybko grupkę dzieci i udawali, że opiekują się sierotami. Sama spotkałam się z takimi sytuacjami. Jeśli tak łatwo oszukać kogoś kto przyjechał do Ugandy to pomyślcie jak łatwo oszukać ludzi, którzy nigdy tam nie byli! Zazwyczaj gdy taka oszukiwana osoba odkrywa oszustwo, rozpoczyna akcję pod tytułem „Ugandyjczycy to naciągacze”. Nie, oszuści są wszędzie – w Polsce jak i na całym świecie. Naszym obowiązkiem jest za to pomagać w mądry sposób.

Jeśli chcesz wspierać sieroty w jakimś biednym kraju to poszukaj proszę organizacji, która tam pracuje. Następnie sprawdź jej wiarygodność lub skorzystaj z pomocy osoby, która coś na ten temat wie. Nie dawajmy się naciągać ale również nie bądźmy znieczuleni. Pomaganie to wspaniała sprawa!”

Relacja Asi i Juliana z pobytu w Ugandzie

Posted on Updated on

Mam na imię Asia i jestem mamą trójki wspaniałych skarbów. Z zawodu jestem nauczycielem nauczania wczesnoszkolnego. W lipcu w tym roku razem z moim
mężem Julianem mieliśmy przywilej być w Ugandzie.
**************************************************************
Ale zacznę może od początku, około 10 lat temu Bóg po raz pierwszy powiedział mi, że chce abym pojechała do Afryki. Wówczas pomyślałam: „hmm, Boże ale jeszcze nie teraz, teraz chcę skończyć studia, założyć rodzinę, zostać mamą itd…”
*************************************************************
Przez te 10 lat, Pan Bóg wielokrotnie przypominał mi o Afryce, przez różnych ludzi i sytuacje. Kiedy w 2016r. poznałam Honoratę i jej braci, którzy z tak ogromną miłością i pasją mówili o Ugandzie, zdecydowałam się na wyjazd do Ugandy. Ta decyzja rosła i dojrzewała i w końcu w tym roku mogła być zrealizowana. I tak jak pisałam, w lipcu w tym roku ja i mój mąż Julian znaleźliśmy się w Ugandzie.
********************************************************************************************************************************************************
Uganda to bardzo biedny kraj, ludzie którzy tam żyją, żyją często w skrajnym ubóstwie. W domach na wsiach często kobiety samotnie wychowują kilkoro dzieci. To co nas najbardziej poruszyło, były dzieci, które od najmłodszych lat pracują, aby pomóc rodzicom w utrzymaniu domu. Te dzieci nie mają dostępu do edukacji z powodu braków finansowych. Sieroty, które są głodne i bose.
**********************************************************************************************************
Tak wielkiej wdzięczności, jaką mają dzieci w Ugandzie za najdrobniejszy dar lub po prostu poświęcony im czas, nie widziałam nigdy i nigdzie wcześniej. To właśnie te sieroty ich edukacja i polepszenie choć trochę ich bytu, stały się naszym głównym celem.
**********************************************************************************************************
Chcemy nie tylko modlić się o nie, ale również wspierać finansowo i co za tym idzie już dziś planujemy naszą następną podróż do Ugandy.