1% podatku za 2020 rok dla dzieci w Ugandzie

Posted on Updated on

001

Zwracamy się z prośbą przekazanie 1% podatku za rok 2020 na potrzeby ubogich dzieci i młodzieży w Ugandzie.

W związku z tym, należy wpisać w PIT poniższe informacje:

Fundacja KAIROS
KRS 0000214806

w rubryce Cel szczegółowy należy wpisać Uganda

Bardzo dziękujemy!

Pomoc rodzinom w kryzysie

Posted on Updated on

Regularnie docieramy z pomocą i żywnością oraz odzieżą i środkami higienicznymi do około 200 ubogich rodzin w dystrykcie Kyenjojo. Dzięki Waszej ofiarności każdego miesiąca przeznaczamy na tę pomoc około 30-40 tysięcy złotych 🙂 Z całego serca dziękujemy w imieniu wszystkich obdarowanych – wspaniale jest widzieć uśmiechy na ich twarzach.

Ta pomoc ma wymiar nie tylko fizyczny. Ratowanie tych ludzi od ich ubóstwa, niemocy, głodu, pomoc w leczeniu, sprawiają, że odzyskują oni nadzieję i wiara przychodzi do ich serc 🙂 Jest wielu, którzy byli niewierzący, ale kiedy zobaczyli chrześcijan dających realną pomoc, spostrzegli, że chrześcijanie naprawdę robią to, co mówi Biblia – żeby troszczyć się o sieroty, wdowy i ubogich, bo sami mogą tego doświadczyć. Wiele osób oddało swoje życie Jezusowi, bo zobaczyli dobroć Boga w działaniu.

 

 

Podziękowanie

Posted on Updated on

Kochani, przekazuję podziękowania od Ninsiimy Mercy, dla której wielu z Was przesłało datki. Oprócz zakupienia jej jedzenia i potrzebnych do życia rzeczy (pisałam o tym miesiąc temu), oczywiście dostała też nową, dobrej jakości protezę nogi. Otrzymała też pracę, gdzie jest otoczona wierzącymi ludźmi, którym na niej zależy. Dowiedzieliśmy się, że Mercy ma talent do rękodzieła i wkrótce pomożemy jej stworzyć dodatkowe źródło dochodu.Jej życie zmieniło się o 180 stopni! Dzięki Bogu za Was wszystkich!!! ❤️ Dziękujemy Wam za pomoc tej kobiecie! Realnie wpłynęliście na jej życie i przyszłość!!! Dziękujemy również pracownikom „Gate of Hope”, którzy otoczyli ją różnorodnym wsparciem.

 

 

Zakup wymaganych rzeczy do kościołów

Posted on Updated on

W marcu mieliśmy okazję się przekonać jak to jest stracić możliwość spotykania się w kościołach i okazało się, że taki rodzaj społeczności jest jednak bardzo ważny. Od dawna możemy już uczestniczyć w nabożeństwach – po wyposażeniu kościołów w wymagane sprzęty i dostosowaniu się do pewnych ograniczeń.

W Ugandzie kościoły również są już otwarte, jednak dostosowanie ich do narzuconych wymagań, a więc wyposażenie w plastikowe krzesła (w większości kościołów siedziało się dotychczas na drewnianych ławkach), środki dezynfekcyjne, kanistry z kurkiem do mycia rąk, termometry bezdotykowe, pociąga wydatek ok. 900 zł, który dla większości wspólnot jest całkowicie abstrakcyjny (w sytuacji, kiedy kolekta jest na poziomie kilkudziesięciu złotych). Dlatego tak bardzo dziękujemy za wszystkie Wasze wpłaty na ten cel. Dzięki nim mogliśmy zakupić niezbędne rzeczy oraz Biblie, które były podarunkiem wzbudzającym ogromną radość 🙂

Pani Leonia

Posted on

Kolejna historia…

Kolejna kobieta, która rozpaczliwie potrzebuje pomocy…

Pani NYAKATO LEONIA ma około 60 lat, ale nie umie powiedzieć ile dokładnie. Ma czworo dzieci: trzy córki, które już dawno się wyprowadziły oraz chorego psychicznie syna, z którym mieszka. Córki nie interesują się sytuacją matki i pani Leonia musi sama mierzyć się z opieką nad niepełnosprawnym synem. Nie ma żadnego źródła utrzymania, a opieka socjalna w Ugandzie praktycznie nie istnieje. W związku z tym kobieta zdana jest tylko na łaskę sąsiadów. Pani Leonia i jej syn jedzą tylko wtedy, kiedy coś dostaną od życzliwych ludzi. Mieszkają w domu widocznym na zdjęciu, który jest bliski zawalenia. Śpią na ziemi, na liściach bananowców, bez przykrycia. Dach jest dziurawy i w porze deszczowej cały dom jest zalany i nawet nie da się spać na ziemi. Nie ma tam okien ani drzwi, więc każdy może wejść, kiedy chce. I z tego właśnie korzysta pewien człowiek, który zażywa marihuanę i pojawia się u pani Leonii regularnie i gwałci ją na oczach syna. 

Chcemy wybudować dla pani Leonii dom – taki z prawdziwego zdarzenia, z porządnymi drzwiami i oknami oraz dachem, który nie przecieka. Pomożecie?

Wielkopolskie Stowarzyszenie Edukacyjne
Os. Wichrowe Wzgórze 10/17
61-674 Poznań
58 1020 4027 0000 1902 0473 7880

tytuł: „POMOC DLA NYAKATO LEONII”.

Dziękujemy 🙂

Nowy dom pani Felester

Posted on Updated on

Pamiętacie panią Felester, która straciła wszystko w pożarze? Pisaliśmy o niej w sierpniu – można przeczytać tutaj.  

A dzisiaj przekazujemy dobre wiadomości 🙂 Dzięki Wam wdowa ma nowy dom, w którym nie przecieka dach, może spać na łóżku, a nie na macie na klepisku, jak do tej pory, przykrywa się kocem, już nie marznie i ma co jeść 🙂 Jej wdzięczności nie da się opisać. Dziękujemy, że razem – w realny sposób – możemy zmieniać życie 🙂

Dom dla Stephena

Posted on Updated on

KYALIGONZA STEPHEN ma 45 lat i mieszka pod liśćmi bananowca. Na zdjęciu jest cały jego dobytek: jedyne ubrania, jakie ma, ma na sobie, a jego dom to ta hałda, przed którą stoi.

Nie ma dzieci. Kiedyś pracował i mieszkał w Kampali razem z żoną. Ale pewnego dnia żona zniknęła i zabrała wszystko, co mieli. Od tamtego czasu jest sam. Stracił wszystko i nie potrafi się podnieść. Nie ma wykształcenia, a jedyną pracą, jaką od czasu do czasu może podjąć, jest praca w polu za 5 złotych dziennie, bo bezrobocie w tej okolicy wynosi ok. 95%.

Potrzebuje pomocy materialnej i znalezienia celu w życiu. Bardzo chcielibyśmy zbudować dla niego malutki domek, podarować mu ubrania i żywność – pomóc mu odzyskać godność. Na razie kupimy plandekę, która pozwoli mu nie siedzieć w wodzie podczas deszczu i oczywiście zaopatrzymy w jedzenie, bo jego kondycja fizyczna jest fatalna.

Jeżeli chcecie dołączyć się do pomocy, prosimy o wpłaty z dopiskiem: „POMOC DLA KYALIGONZA STEPHENA„. Bardzo dziękujemy.

Powrót dzieci do szkół

Posted on Updated on

15. października, po 7-miesięcznej przerwie w nauce (spowodowanej zamknięciem wszystkich placówek oświatowych ze względu na pandemię koronawirusa), uczniowie  ostatnich klas szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum  – wrócili do szkół, aby dokończyć rok szkolny.

Jak pisaliśmy na wiosnę, wskutek kwarantanny około 70% Ugandyjczyków straciło pracę i źródła dochodów w okresie ostrych obostrzeń kwiecień-czerwiec. Niestety wielu z nich już pracy nie odzyskało i w żaden sposób nie mogliby sobie pozwolić na uregulowanie opłat szkolnych swoich dzieci. Dzięki otwartym sercom darczyńców zebraliśmy około 60 tysięcy złotych na ten cel i razem mogliśmy pomóc w powrocie do szkoły około 120 uczniom ostatnich klas szkół podstawowych, gimnazjalnych i liceum (ponadto kilkudziesięciu uczniów dzieci powodzian z Ntoroko) plus około 70 dzieci sponsorowanych. Ogromnie Wam dziękujemy!

 

Potrzebne 3 motocykle

Posted on Updated on

Ludzie, którym pomagamy, rzadko mieszkają w miastach, w których są dobre drogi i bezproblemowy dojazd. Najczęściej pomocy potrzebują ci, mieszkający na wsiach lub w głębokim buszu, gdzie dojazd jest możliwy jedynie motorem. Kiedy odwiedzamy naszych podopiecznych, wynajmujemy taksówki motorowe zwane boda-boda. Widzimy jednak, że jest to rozwiązanie dość kosztowne i mające pewne ograniczenia i dlatego zwracamy się do Was 🙂 

Bardzo ułatwiłyby nam pracę 3 motory, które byłyby własnością fundacji „Gate of Hope” i z których mogliby korzystać pracownicy podczas wizyt u potrzebujących. Musielibyśmy płacić wtedy tylko za paliwo, a środki zaoszczędzone w ten sposób, można byłoby przeznaczyć na inne potrzeby, których widzimy tutaj masę na każdym kroku. Koszt jednego motoru to ok. 4,5 tysiąca złotych. Jeżeli macie na sercu w ten sposób nas wesprzeć i ułatwić nam pracę, bardzo prosimy o wpłaty na konto

Wielkopolskie Stowarzyszenie Edukacyjne
Os. Wichrowe Wzgórze 10/17
61-674 Poznań
58 1020 4027 0000 1902 0473 7880

z tytułem „GATE OF HOPE (motocykle do pracy misyjnej)”.

Bardzo dziękujemy 🙂

Mała dziewczynka – duży problem

Posted on Updated on

Nie ma nic gorszego dla matki niż bezsilne patrzenie na chorobę dziecka.

Co robimy, kiedy nasze dziecko jest chore? W normalnych warunkach (czyli do marca 2020) dzwoniliśmy do ośrodka i umawialiśmy się na wizytę (teraz sprawa się trochę skomplikowała, ale chodzi o ideę). Dostawaliśmy receptę, szliśmy do apteki, żeby wykupić leki, podawaliśmy je dziecku i tyle. Jeśli sprawa była bardziej skomplikowana i wymagała dalszych konsultacji, dostawaliśmy skierowanie i diagnozowaliśmy dziecko dalej (po dłuższym lub krótszym oczekiwaniu, ale jednak do diagnozy dochodziło). Potem dziecko było leczone, czasami nawet operowane. Jeśli leczenie było za granicą i okropnie drogie, uruchamialiśmy wszystkie możliwe kontakty, media społecznościowe, organizowaliśmy eventy, licytacje i przeróżne zbiórki pieniędzy – przecież chodzi o zdrowie i życie naszego dziecka! Robimy ABSOLUTNIE WSZYSTKO.

A co, jeśli ABSOLUTNIE WSZYSTKO = NIC? I to wcale nie dlatego, że lekarze nie wiedzą, jak leczyć, bo przypadek jest tak trudny, że nie umieją sobie z nim poradzić i rozkładają ręce… Ani też nie z tego powodu nie robisz nic, że po prostu ci się nie chce i nie interesuje cię los twojego dziecka. Od dawna wiesz, że coś jest nie tak i trzeba iść do lekarza, ale:

  1. mieszkasz w wiosce, która od lekarza jest oddalona kilkadziesiąt kilometrów (OK, można jakoś dojechać, w najgorszym razie wziąć dziecko na plecy i przejść),
  2. służba zdrowia jest w 100% płatna – nikt cię nie przyjmie, jak pokażesz dowód czy kartę NFZ, a nie masz pieniędzy,
  3. nie masz pieniędzy, ponieważ nie pracujesz nie dlatego, że czekasz na socjal (bo tam, gdzie żyjesz socjal nie istnieje), ale jesteś samotną matką z kilkorgiem dzieci i nie masz opiekunki, która zajmie się nimi, kiedy ty pracujesz,
  4. nie możesz pracować również wtedy, kiedy dzieci są w szkole/ przedszkolu, bo nie masz pieniędzy, żeby je tam posłać – tak, wszystkie szkoły i przedszkola też są płatne,
  5. jedyne, co znajdujesz, to kopanie na polach sąsiadów za 5 zł dziennie lub za trochę jedzenia,
  6. nie masz znajomych, do których pójdziesz pożyczyć pieniądze na tę wizytę u lekarza, bo oni w życiu takich pieniędzy na oczy nie widzieli, a może nawet nie pomyśleli, że tyle można mieć,
  7. nie masz kontaktów na facebooku, do których piszesz o dramatycznej sytuacji, bo nie masz facebooka, internetu ani nawet telefonu…

Co więc robisz??? Przez 5 lat patrzysz na cierpienie swojego dziecka i myślisz, że nie możesz zrobić nic, żeby mu pomóc. 

Poniżej filmik o 5-letniej Agnes i jej mamie. 

Dziewczynka nigdy nie była u lekarza. A może tę narośl da się operować i Agnes będzie mogła normalnie żyć – bez wytykania palcami… Ale to kosztuje… A mama Agnes nie ma pieniędzy…

Jeśli ktoś chciałby dać Agnes szansę na diagnozę, prosimy o wpłaty na konto

Wielkopolskie Stowarzyszenie Edukacyjne
Os. Wichrowe Wzgórze 10/17
61-674 Poznań
58 1020 4027 0000 1902 0473 7880

z tytułem: „LECZENIE AGNES”.

Bardzo dziękujemy 🙂